Najgorsze jest to że następnego dnia on dalej był wobec mnie zimny i oschły. Choć w sumie ja wcale nie byłam lepsza. No, ale co miała bym być dla niego miła? Z jakiej racji? Kurde przecież przez niego wczoraj przemarzłam. Do tej pory było mi zimno. Zapewne będę chora. Do tego jeszcze wpuścił mnie do domu dopiero jak chciał mnie przelecieć i zaspokoić swoje żądze. Nie powiem, że mi się nie podobało. Jednak to nie zmienia faktu, że nie mam zamiaru się póki co do niego odzywać niech odpokutuje swoje.
Kurwa mam gorączkę. Czuję to. Są dwie opcje albo się do niego odezwę i wygarnę mu że przez niego jestem chora. Albo dalej będę go ignorować i ukrywać chorobę. - Myślałam. Każdy normalny na moim miejscu wybrał by tą pierwszą opcje. Ale nie ja. Ja wolałam udawać, że nic mi nie jest.
Później było tylko gorzej. Wieczorem miałam chyba ok. 39 stopni gorączki... Może lepiej mu powiem? Tak chyba najwyższy czas. Wybiegłam na dwór żeby pogadać z Niallem.
- Niall- Krzyknęłam. Wszystkie mięśnie odmówiły mi posłuszeństwa, nie miałam siły chodzić.
- Czego chcesz? - warknął w moją stronę chłopak.
- Może by tak grzeczniej? - Wrzasnęłam resztkami sił. O nie!! Wole zginąć niż mu powiedzieć!
- Niby z jakiej racji mam być grzeczny? To raczej ty powinnaś być grzeczna. Pozwól, że Ci przypomnę, ale to jest mój dom, a ty jesteś tu gościem na moich zasadach.- Oznajmił swoim lodowatym tonem. O nie tego już było za wiele. Skumulowałam wszystkie siły jakie mi zostały, a nie było ich dużo. Podeszłam do chłopaka, wymierzyłam mu ostry policzek, odwróciłam się i z gracją odeszłam w stronę domku. To było wszystko na co moja energia mi pozwalała, a nawet dużo więcej. Gdy tylko weszłam do salonu opadłam ciężko na kanapę. O tak choroba dawała się we znaki i to na poważnie. Przestało być już śmiesznie, a zaczęło być groźnie.
- Co ty sobie wyobrażasz co?- Wydzierał się chłopak wbiegając do pomieszczenia. Wstałam z kanapy, nie było to zbyt mądre posunięcie bo zaraz upadłam z hukiem na podłogę. - Ty co ty odwalasz? - Zdziwił się Niall. Ale ja już mu nie odpowiedziałam. Świat zaczął wirować, zrobiło mi się ciemno przed oczami, aż wreszcie odpłynęłam. Ostatnie co słyszałam to krzyki chłopaka - Ej wstawaj! Nie wygłupiaj się! Luiza! Dobra dopięłaś swego nastraszyłaś mnie, a teraz wstawaj. Luiza do cholery! Co ci jest??!!
*Z perspektywy Nialla*
Co ona sobie myśli? Że jak udało jej się mnie uwieść to okręci sobie mnie w okół palca. Niedoczekanie! Nie będzie miłego Nialla. Niech mnie błaga o powrót. O tak jeszcze będzie mnie błagać żebym ją odwiózł do domu. Dogaszałem właśnie swojego papierosa kiedy zobaczyłem, że idzie w moją stronę. Ooo wiedziałem że się podda ale żeby tak szybko?
-Niall- No nie jeszcze będzie się na mnie wydzierać? Niedoczekanie. Nie znamy się długo a ona już tak siadła mi na nerwach.
-Czego chcesz? - Nie zamierzałem być miły. Nie dla niej. Nie puki mnie nie przeprosi.
-Może by tak grzeczniej - No chyba się przesłyszałem
- Niby z jakiej racji mam być grzeczny? To raczej ty powinnaś być grzeczna. Pozwól, że Ci przypomnę, ale to jest mój dom, a ty jesteś tu gościem na moich zasadach - Wiedziałem, że to uderzy ją w czuły punkt. Zdecydowanie nie należy ona do kobiet które lubią jak się ma nad nimi władzę. I wtedy zrobiła coś czego w życiu bym się nie spodziewał. Uderzyła mnie otwartą dłonią w policzek i z gracją odeszła a ja patrzyłem z niedowierzaniem na jej oddalającą się sylwetkę. Ok może i cios nie był silny ale skutecznie uraził moją męską dumę. Jeszcze nigdy nikt mnie nie uderzył. Nie pozwolę sobie na takie traktowanie ona się doigrała.
- Co ty sobie wyobrażasz co?- Krzyknąłem wbiegając do pokoju. Ta mała się doigrała. Zasłużyła na karę. Wstała z kanapy patrząc na mnie gniewnym wzrokiem i w momencie runęła na podłogę - Ty co ty odwalasz? - Tsssa jasne myśli, że weźmie mnie na litość? Że zagra bezbronną dziewczynkę a ja jej ulegnę? Marzy! Ej czemu ona mi kurwa nie odpowiada? - Ej wstawaj nie wygłupiaj się! Luiza!- Dobra nie jest śmiesznie, a jak coś jej się stało? Nie pewnie teraz w duchu śmieje się ze mnie - Dobra dopięłaś swego nastraszyłaś mnie, a teraz wstawaj. - Podszedłem do niej ale ona się nie ruszała wyglądała jak by umarła - Luiza do cholery! Co ci jest?! - Potrząsnąłem nią lekko i uświadomiłem sobie, że dziewczyna naprawdę zemdlała - Kurwa! - Syknąłem. Wziąłem ją delikatnie na ręce i ruszyłem w kierunku drzwi łapiąc przy okazji kluczyki do samochodu i klucze od domu. Wybiegłem z domu jak poparzony świadom tego, że niosę na rękach dziewczynę moich marzeń, która na dodatek zemdlała na moich oczach i zapewne to moja winna. Położyłem ją na tylnym siedzeniu sam pobiegłem jeszcze zamknąć dom i wsiadłem na miejsce kierowcy. Z duszą na ramieniu, w zawrotnym tempie udałem się do szpitala.
czwartek, 21 sierpnia 2014
wtorek, 3 czerwca 2014
Bardzo bardzo ważne !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Przeczytajcie proszę!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Poważnie zastanawiam się na zlikwidowaniem tego bloga-.- Nie chcę kłamać wiec przyznam, że mam wiele pomysłów jeśli chodzi o jego dalszy rozwój, ale ja nie mama czasu pisać teraz. :< Przepraszam. Jednak jeśli jest ktoś. Choć by jedna osoba, która dalej to czyta to proszę niech napisze komentarz bo brak mi również motywacji. Oraz bardzo ważne jeśli już mam nie usuwać tego bloga to chciała bym żeby ktoś pomógł mi go prowadzić. Ktoś chętny?? Proszę! Naprawdę dziękuję jeśli ze mną przetrwaliście, oraz nie proszę o komentarze typu pisz dalej itd... choć i takie też oczywiście mile widziane, ale potrzebuje porządnego kopa w dupę. Kocham Was ~ Wasz Forever Roni :***
ps. Proszę zgłaszajcie się do pomocy mi w pisaniu bloga :)
wtorek, 11 lutego 2014
ROZDZIAŁ 5 "Co chciałyście robić z nas wszystkich idiotów?"
Przepraszam że tak długo rozdział miał być już w styczniu, ale nie miałam całkowicie weny. Przepraszam nie chce się tłumaczyć wiec zapraszam do czytania :**** KOMENTUJCIE I OBSERWUJCIE PROSZĘ:****
-Louis serio nie wiem o
co ci chodzi- Wolałam nie przyznawać się do niczego w końcu
przecież chłopakowi może chodzić o coś zupełnie innego a ja
tylko niepotrzebnie się wygadam.
-Mówię o tym że
kłamiecie
-W jakiej sprawie?
-W aż tak wielu sprawach kłamiecie?
-Ja nie kłamie, więc nie mam pojęcia
o co ci chodzi.
-Serio dresiaro nie wiesz o co chodzi.
Mam mówić dresiaro czy wolisz brzydula albo łamaga czy coś w tym
stylu.- No teraz to już nie ma nadziei na to, że chodzi mu o coś
innego, wiedziałam, że tak będzie. Odradzałam Luizie powrót do
tej durnej szkoły. No ale się uparła, a ja głupia się ugięłam.
I co? I teraz mamy za swoje.
-Skąd to wiesz?
-Przypadkiem zobaczyłem wasze
dokumenty w sekretariacie.- Zaczął się tłumaczyć jednak zaraz
zmienił ton głosu i zaczął na mnie wrzeszczeć- Zresztą to nie
ważne skąd to wiem. Długo zamierzałyście nas wszystkich tak
okłamywać? Pewnie cały czas. No po prostu zajebiście. Co
chciałyście robić z nas wszystkich idiotów, czy może prędzej z siebie udając kogoś kim nie jesteście?
-Raczysz sobie kpić- Warknęłam
zła.- To co miałyśmy przyjść i powiedzieć „hej to my dresiara
i okularnica, wróciłyśmy możecie znów się z nas ponabijać. O
cześć Louis dawno nie słyszałam twoich obelg, dawno mnie nie
pobiły twoje fanki.”? Co miałam znów bać się chodzić sama
wieczorem ulicą, rozglądać się czy gdzieś nie idzie twoja fanka
i nie zamierza mi dotkliwie ukazać, że jestem nikim? Co miałam
znów płakać całymi nocami? Znów zacząć nałogowo kupować
żyletki, i ciąć się nimi? Ponownie miałam okłamywać rodziców,
że skręciłam rękę na wf'ie i muszę nosić bandaż? No kurwa
dziwisz nam się? Jak śmiesz mieć do nas jakiekolwiek pretensje.
Jesteś chamem, chujem, egoistą mogła bym tak wymieniać w
nieskończoność. Idź wszystkim rozpowiedz o naszej tajemnicy,
zacznij znów ten koszmar! Wiem jak Cię to cieszyło! No idź! Wynoś
się stąd! Leć im powiedzieć! No już!- wrzeszczałam siłą
wypychając go z mojego domu. On wydawał się w ogóle nie przejęty
moimi słowami. Gdy „dopchałam” go już do drzwi on jakby
oprzytomniał. Zatrzymał się stawiając mi opór. Odwrócił się w
moją stronę i zrobił coś czego w życiu bym się nie spodziewała
w tym momencie. On po prostu mnie pocałował. Ujął moją twarz w
dłonie i namiętnie pocałował. Chciałam się od niego oderwać i
go spoliczkować, chciałam wyrzucić na dwór, ale nie potrafiłam.
Coś w moim umyśle blokowało mnie przed zrobieniem tego. Zamiast go
od siebie odepchnąć ja pogłębiłam pocałunek. Po chwili on
odsunął się ode mnie, oparł swoje czoło na moim, popatrzył mi z
czułością w oczy i wyszeptał:
-Spokojnie, nikomu nie powiem. Uwierz
mi zmieniłem się nie jestem taki. Zresztą od początku żałowałem
i nie chciałem Cię ranić ale nie potrafiłem. Przepraszam uwierz
jest mi strasznie głupio. Błagam wybacz mi!- Poprosił.- Ja
naprawdę nigdy nie myślałem tak o tobie. Zwłaszcza teraz. Nicole
jesteś piękna, miła, masz świetny charakter, jesteś idealna.-
Mówił szybko na jednym wdechu.
-Ughhh pocałuj mnie- Warknęłam. Nie
trzeba było mu 2 razy powtarzać. Bez chwili zawahania wpił się w
moje usta. To był zdecydowanie najlepszy pocałunek w moim życiu.
Chłopak nie przerywając zaczął mnie prowadzić w stronę kanapy
Jednak szło mu to dość nieudolnie wskutek czego uderzyłam
delikatnie plecami o ścianę kuchni. Louis podniósł mnie i
posadził na blacie kuchennym. Objęłam nogami jego biodra
pogłębiając pocałunek. Chłopak nie pozostał dłużny i już po
chwili obdarowywał pocałunkami moją szuje.
Luiza
Nie wiedziałam, że
czyjaś obecność może mnie denerwować aż w tak dużym stopniu
jak obecność blondyna. Denerwował mnie wszystkim. Tym, że zawsze
wszystko musiało być tak jak on sobie chce. Zachowuje się jak
rozwydrzony bachor. Nigdy nie słucha co się do niego mówi. Gdy
tylko ma ochotę to podchodzi do mnie i całuje, a potem odchodzi jak
by nigdy nic. No dobra może to ostatnie nie jest takie aż złe.
Jednak jakby nie patrzyć to w pewnym sensie denerwuje mnie
najbardziej. Dlaczego? No bo kurwa jakim prawem on sobie pozwala na
takie coś. I czemu ja go nigdy nie mogę po prostu odepchnąć i po
problemie. Nie! Bo ja głupia zawsze muszę ten pocałunek pogłębić.
Najgorsze jest to jak on na mnie działa. Kiedy go widzę serce mi
przyśpiesza, kiedy mnie całuje coś w moim brzuchu dostaje ataku
ADHD i wiruje jak pojebane. Nie jestem w stanie myśleć o niczym i
nikim innym. W takich momentach ciesze się, że od dziecka umiałam
ukrywać emocje bo przynajmniej jestem w stanie ukryć wielki
uśmiech, który ma zamiar wejść mi na twarz gdy tylko go widzę. A
on idiota jeszcze nie polepsza mojej sytuacji. Paraduje po tym
cholernym domku bez koszulki albo w samych bokserkach tłumacząc
się, że mu ciepło. No i jak ja mam nie zemdleć z wrażenia
patrząc na jego zajebiście wyrzeźbioną klatę? No kurwa jak?
No kurde jestem już z
nim tu od 4 dni. Początek szkoły a ja już sobie opuszczam lekcje
jakby nigdy nic. I to dlaczego? Bo jakiś idiota farbowany blondyn ma
kaprys siedzenia ze mną w domku letniskowym zamiast odwieść mnie
do domu jak normalny człowiek. A sorry zapomniałam, on nie jest
normalny. W sumie to tylko cztery dni. Ale ja tu dużej nie
wytrzymam. Dostaje obłędu będąc z nim tu sam na sam. Mam
wrażenie, że jeszcze chwila i rzucę się na niego zrywając z
niego te cholerne bokserki i dając upust swoim emocją- Ja pierdole
Luiza o czym ty myślisz ogarnij się to przecież Horan. Nie no nie
wytrzymam zaraz mnie zamkną w psychiatryku. MATKO ZABIERZCIE MNIE
STĄD! Choć w gruncie rzeczy być tu z nim sam na sam, jeszcze
wiedząc, że chłopak też za chwile nie wytrzyma i postanowi dać
upust pożądaniu to nie taka zła perspektywa. Nie no co ja gadam.
To bardzo zła perspektywa. Chociaż z drugiej strony!. Nie nie ma
drugiej strony.
-No pięknie kłócę
się ze sobą w myślach po prostu zajebiście, jeszcze tylko brakuje
żebym zaczęła gadać sama do siebie- mówiłam siedząc na
tarasie- Nie no zaraz chwila gadam sama do siebie. Ughhh matko ja
wariuje. Horan co ty ze mną robisz- Wrzeszczałam sama do siebie.
-Co ja Ci znowu robię-
Spytał chłopak, który znikąd znalazł się nagle koło mnie.-
Sama ze sobą gadasz?- spytał ironicznym głosem.
-A co nie można.
Powiedz mi że ty nigdy sam ze sobą nie gadałeś. Wiesz już lepiej
jest mi pogadać ze sobą niż z takim idiotą jak ty. Jak gadam ze
sobą to przynajmniej gadam z kimś inteligentnym- Odgryzłam się.
-Wariatka- Burknął i
skierował się w stronę domku.
-Kiedy w końcu
odstawisz mnie do domu?- Spytałam wściekła, a on niechętnie
odwrócił się w moją stronę i zmierzył wzrokiem po raz kolejny
uśmiechając się ironicznie.
-A co źle Ci tu?-
Spytał żartobliwie
-Dziwisz się?
-Spokojnie maleńka dziś
jest wtorek do domu wrócimy w niedziele, wyluzuj.
-Że co proszę?
-To co słyszałaś
-W jaką kurwa
niedziele? Ty chyba sobie kpisz- Wrzasnęłam
-Nie mówię całkiem
poważnie- Odpowiedział spokojnie. No i kolejna rzecz, która mnie w
nim wkurza, jego opanowany ton głosu gdy na niego wrzeszczę.
-Masz mnie odwieźć do
domu i to zaraz, dzisiaj- Rozkazałam.
-Nie zapominaj się mam
tylko ja z naszej dwójki mam samochód, prawo jazdy i tylko ja
potrafię prowadzić, a no i tylko ja wiem gdzie dokładnie jesteśmy.
Więc to ja tu ustalam warunki.
-Palant.- Wrzasnęłam
za nim kiedy był już w domu. Nie widziałam jego twarzy ale mogłam
się założyć, że w tym momencie widniał na niej tryumfujący
uśmiech. Przeklinałam się w duchu, że nie wzięłam ze sobą
telefonu, ale cóż muszę jakoś wytrzymać spokojnie jeszcze te 5
dni, nie mogę mu pokazać, że jest lepszy i wygrał.
Jako typowa kobieta co
zrobiłam po naszej sprzeczce? Strzeliłam focha. Jeszcze będzie
mnie przepraszał palant jeden. Nie no dobra nie przeprosi mnie i nie
ugnie się tego jestem pewna. No ale focha i tak strzeliłam bo co mi
szkodzi? Tak więc moje obrażenie polegało na tym że postanowiła
siedzieć na tym terasie aż on nie przyjdzie i nie przeprosi, że
się rządzi. No w sumie to głupia jestem bo to on był teraz na
wygranej pozycji. On sobie siedział w ciepłym domku przy kominku
oglądając jakąś komedie a ja marzłam na ty tarasie jak idiotka w
samych spodenkach i topie (Nial był na tyle „łaskawy” że
zostawiając mnie w domu pojechał na zakupy i kupił mi jakieś
ciuszki które o zgrozo więcej odkrywały niż zakrywały) i tak się
nie ugnę choćby miała tu umrzeć z zimna.
Była godzina 1:32 wiem
bo przez okno widziałam zegar w salonie. Niall poszedł spać a ja
siedziałam dalej na tym tarasie bo on stwierdził, że jak chce
sobie siedzieć to niech sobie siedzę i zamknął dom. Nie mogłam
spać było mi strasznie zimno. Miałam wrażenie że zaraz zamarznę.
Wtedy drzwi do domu się uchyliły i wyszedł przez nie Horan z
paczką papierosów ubrany w spodnie i długą bluzę. Miałam okazję
wejść teraz do domu i już tu nie marznąć ale nie chciałam. Za
silna jestem żeby się teraz poddać. Zapalił papierosa i stał
bacznie mi się przyglądając, na jego twarzy widniał kpiący
uśmieszek. Bez słowa podszedł do mnie wziął na ręce i zaczął
nieść do domu. Wyrywałam się krzyczałam ale był za silny.
Zaniósł mnie do swojej sypialni położył na łóżku i bez
niczego namiętnie pocałował, nie miałam siły się sprzeciwić,
więc on zaczął ściągać moje ubrania. Teraz wiedziałam ze już
dłużej nie wytrzymam.
wtorek, 26 listopada 2013
"Zawieszam"
Zawieszam blog ponieważ nie mam czasu go pisać, zawieszony będzie do stycznia do ferii :( Przepraszam ale ze mnie straszny kujon jest i ciągle mam zajęcia dodatkowe a jak już siedzę w domu i mam czas wolny to nic tylko nauka ;) Przepraszam jak będę mieć czas będę pisać mam nadzieje że zostaniecie. KOCHAM WAS!! <3<3<3
piątek, 11 października 2013
ROZDZIAŁ 4: "Pogrążasz się sama, nikt ci nie pomaga."
Chwila oddechu, chwila uśmiechu,
chwila tęsknoty, chwila płaczu, chwila śmiechu, aż wreszcie
chwila zapomnienia, w której nie jesteś już pewien czy to nadal
gra czy może już prawa, chwila, w której nie jesteś pewny kim
jesteś, czy dalej masz na sobie maskę ubieraną na co dzień, czy
może jesteś już prawdziwym sobą, zamykasz oczy pozwalając by ta
chwila zapomnienia i rozkoszy trwała jak najdłużej, pozwalasz
ponieś się chwili i osobie z którą ją dzielisz.
Zakazany owoc smakuje najlepiej, wie
to każdy, ale ile można kłamać? Spędzasz z kimś noc, oddajesz
się w stu procentach. Ale nie wiesz czy to nienawiść czy może
jakieś uczucie. Nie nic z tego. Teraz już jesteś dziwką.
Pogrążasz się sama, nikt ci nie pomaga.
Czy już jesteś na dnie bez wyjścia,
kiedy spędzasz noc z kimś nowo poznanym? Jednak ta osoba wydaje ci
się tak bardzo znana że to aż nie realne. Jednak prawdziwe. Taka
prawda taka rzeczywistość. Chwila moment i lądujesz w takim
zbliżeni z osobą o, której tak mało wiesz. Czy świat nie zmierza
ku zagładzie jeśli młodzież tak szybko daje się ponieść. Czy
powinniśmy przestać kierować się instynktem, a zacząć słuchać
głosu rozsądku? Owszem może osoby, które tak mówią mają rację
ale też zapewne nie przeżyli wszystkiego, ponieważ są sytuacje w
których rozum wysiada, czym wtedy się kierować?
Luiza
Obudziły mnie pierwsze
promienie słońca, zawsze miałam tak że nie potrafiłam długo
spać, potrafię przespać 2 godziny i nie być senną. Dziwne? No
mniejsza.
Odwróciłam się na
drugą stronę jak to zwykłam robić, i doznała szoku, natrafiłam
bowiem na sylwetkę śpiącego obok mnie przystojnego blondyna. Tak
nie mylicie się, to Niall Horan. Głupia sytuacja, nawet nie wiem
gdzie jestem, jeszcze z nim, a w dodatku po wspólnie spędzonej
nocy. Nie żebym narzekała, że było źle czy coś wręcz
przeciwnie, ale przeklinam siebie że do tego dopuściłam, jak
mogłam być tak głupia i wypić tyle alkoholu wiedząc jakie będą
tego konsekwencje. No bo bez przesady, ale dziś jest pierwszy dzień
szkoły a ja już na wagarach i to z powodu tego że przespałam się
z Horaniem, to jest co najmniej okropne, nie mówiąc już o tym, że
nie wiem właściwie gdzie jestem i jak się tam znalazłam, a
odpowiedzi na nurtujące mnie pytanie może udzielić tylko i
wyłącznie ten niewyżyty blondyn. Jednak teraz Horan śpi i niech
lepiej tak pozostanie, mam i tak teraz dużo na głowie nie mam
zamiaru słuchać jego beznadziejnych docinek na temat „naszej
nocy”.
Pozbierałam szybko
ubrania z podłogi, w biegu założyłam je na siebie i jak z procy
wybiegłam z jak się okazało drewnianego niewielkiego domku nad
jeziorem. Tyle, że ja dalej nie wiem gdzie jestem i jak właściwie
się tu znalazłam, pomijając fakt, ze zapewne jechałam autem lub
motorem z zupełnie pijanym Niallem, cud, że jeszcze żyje, możliwe
też, że wynajął taksówkę lub ktoś inny nas tutaj przywiózł,
ale wykluczyłam te wersje widząc motor zaparkowany na placu przed
domkiem.
Na dodatek gdyby mało
było całego mojego nieszczęścia to blondyn właśnie wyszedł na
zewnątrz zapalając papierosa i zakładając bluzę, no tak w końcu
jest już wrzesień, do tego jesteśmy, prawdopodobnie w Londynie
choć pewności nie mam, i jet zimno, jednakże wielce mądra Luiza
nie pomyślała by coś na siebie założyć wychodząc na zewnątrz
i teraz są tego skutki, mianowicie stoję boso na trawie pokrytej
rosą, w samej sukience na ramiączkach i strasznie marznę, ale ani
mi się śni wracać tam do środka. Niall zauważywszy mnie, zdjął
z wieszaka drugą kurtkę, która zapewne też należała do niego i
podał mi ją, ja wzięłam ją do rąk i dalej stałam bez żadnego
najmniejszego ruchu.
-Powinnaś ubrać jest
zimno.- Powiedział z troską
-Coś ty nagle taki miły
się zrobił?
-Ledwo mnie znasz to nie
wiesz, że ja zawsze jestem miły
-Naprawdę? Jakoś
wczoraj nie było tego po tobie widać
-Ubierz tą kurtkę!
Jest zimno- Naciskał bym założyła podane mi przez niego ubranie
-Nie udawaj troskliwego
-Luiza ubierz tą
kurtkę! Nie chce, żebyś była przeze mnie chora
-Haha nie wierzę, że
nagle tak się martwisz o moje zdrowie.
-Dobra koniec tego!-
Wrzasnął i wyjął, a raczej wyrwał ubranie z moich rąk i
narzucił mi je na ramiona przytulając mnie do siebie i delikatnie
kołysząc mnie przy tym delikatnie. -Mówiłem, że jest zimno-
Dodał łagodniejszym tonem
-No ok mówiłeś-
Powiedziałam choć nie było to w pełni świadome, zapach jego
perfum i ciepło jego ciała wywołały u mnie tak przyjemne uczucie,
że poczułam motylki w brzuchu i zaczęłam przechodzić myślami do
innego świata.
-Możesz mnie już
puścić i przestać się do mnie dobierać?- Spytałam odpychając
go od siebie, nie chciałam w pełni stracić kontroli nad sobą, nie
chciałam żeby nie daj Boże sobie jeszcze pomyślał, że zaczynam
ulegać jego urokowi. Inna sprawa, że tak jest ale on nie musi o tym
wiedzieć.
-Nie. Wyobraź sobie, że
nie!- Zaśmiał się szyderczo
-Heh nie wierze jakie ty
masz huśtawki nastroju, gorzej niż kobieta w ciąży
-Co? O czym ty mówisz?
-O tym jaki jesteś.
Gapisz się na mnie kiedy wchodzę do szkoły...
-Wcale się na ciebie
nie gapiłem
-Tak jasne tak to sobie
tłumacz. Następnie jesteś dla mnie chamski, potem się do mnie
przystawiasz, zaciągasz do jakiejś chatki nie wiadomo gdzie żeby
się ze mną przespać, potem jesteś delikatny, a teraz znów
udajesz twardziela. Zdecyduj się kim jesteś!
-Nie znasz mnie więc
mnie nie oceniaj
-Zdziwił byś się,
znam cię aż za dobrze- mruknęłam pod nosem
-Co? Niby skąd
-A nieważne. Gdzie ja w
ogóle jestem?- Szybko zmieniłam temat
-W moim domku
letniskowym. I co podoba się- Spytał rozglądając się w około
-Ok posłuchaj, pierwszy
dzień nowej szkoły a ja już jestem na wagarach nie wiem nawet
gdzie i to w dodatku z tobą. Bez urazy ale to nie jest szczyt moich
marzeń. Więc nie udawaj dżentelmena, chama, słodziaka, idioty i
wszystkiego naraz tylko w odwieź mnie w miarę możliwości jak
najprędzej do Londynu, może zdążę na 3 lekcję.
-Haha nie wiem czy
zdajesz sobie sprawę która jest godzina
-Jak to która no nie
wiem zawsze się budzę wcześnie więc przypuszczam, że ok 6 może
7 a co?
-To tym razem się nie
udało.
-O czym ty mówisz?
-No nie udało ci się
wstać wcześnie jest już 13
-I mówisz to tak na
spokojnie?- Zbulwersowałam się
-A niby jak mam to
mówić?
-Ej nie obchodzi cię
zupełnie, że nie jesteśmy w szkole a jest pierwszy dzień szkoły.
-Serio?
-O co ci znów chodzi?
-Jest sobota. Myślisz
że szlibyśmy na imprezę tak sobie w środku tygodnia wiedząc że
na drugi dzień jest szkoła? Haha proszę cię nie jesteśmy aż
takimi debilami.
-Ok niech Ci będzie.
Chce jechać do domu.
-To na co czekasz?
-No skoro mnie tu
przywiozłeś nie uważasz, że wypadało by mnie odwieź do domu?
-Mnie jest tu dobrze,
ale jak chcesz to droga wolna nie zatrzymuje cię.
-Kiedy masz zamiar
zawieź mnie z powrotem do Londynu?- Spytałam, nie miałam nawet
ochoty na kłótnie z nim, to i tak by nic nie dało.
-Nie wiem, jak zachce mi
się wracać.
-To niech ci się zachce
teraz!- Rozkazałam
-Spokojnie księżniczko,
na wszystko przyjdzie pora
-Ale jesteś
denerwujący.
-Tak wiem i to nie jedna
z moich zalet.
-Nie ma to jak
samokrytyka co nie? Dobra skończmy bo mi zimno. W ogóle to jestem
zdania, że powinieneś mnie odwieź do Londynu, choćby z tej
przyczyny, że nie mam tutaj żadnych ubrań poza tymi, które miałam
wczoraj na sobie, a one nie należą do najwygodniejszych.
-Jak dla mnie możesz
chodzić nago, nie będę miał ku temu żadnych pretensji.-
Powiedział z cwaniackim uśmiechem na ustach zbliżając się do
mnie na niebezpieczna odległość.
-Nie przeginaj sobie-
Powiedziałam cofając się na bezpieczną odległość. Jego
bliskość źle na mnie działała, więc na razie wolę unikać
takich sytuacji. Dlaczego? Skoro chce go w sobie rozkochać. No
właśnie dlatego, nie chce go uwieść jak te wszystkie panienki z
którymi był wcześniej bo one dla niego nic nie znaczyły, znam
takich jak on, więc będę zgrywać twardą i niedostępna, ale za
razem taką, której on się podoba. Logiczne? No dobra może nie za
bardzo logiczne, ale jakiś sens to ma, bynajmniej dla mnie.
-A czy ja sobie
przeginam?- Znów się przybliżył tym razem znalazł się tak
blisko mnie, że praktycznie czuła jego oddech na sobie.
-Niall przestań!-
Krzyknęłam zdając sobie sprawę z powagi sytuacji, blondyn chciał
mnie ewidentnie uwieść, nie mogła na to pozwolić, cofnęłam się
trochę, tym razem jednak nie na daleką odległość lecz na dwa
kroki,
-Z czym mam przestać
kotku?- Znów stał naprzeciwko mnie tym razem obejmując mnie w
pasie.
-Przestań- Powiedziałam
już z mniejszym przekonaniem prawda jest taka że zaczynało mi się
to wszystko podobać ale nie mogłam być łatwa musiałam być
twarda i niezależna.
-Nie mów, że Ci się
to nie podoba.
-Niall, proszę- Mój
głos był cichy- proszę- Wyszeptałam gdy chłopak nie zwrócił
uwagi na pierwszą prośbę. Jednak i tym razem nie zadziałało
chłopak odsunął się od mojej szyi, popatrzył prosto w moje oczy
hipnotyzując mnie swoim spojrzeniem i gwałtownie mnie pocałował.
Nie wiem dlaczego może temu że wszystko działo się tak szybko,
może nie orientowałam się co się dzieje, może to było
instynktowne, a może zwyczajnie tego chciałam, mniejsza o to
dlaczego ale zaczęłam oddawać pocałunki z równa jemu
zachłannością.
Nicola
Nie wróciła do domu i
zaczęłam się o nią martwić, lada chwila wrócą jej rodzice i
jak ja im wytłumaczę gzie ona jest skoro ja tego nawet nie wiem.
Gorzej być nie może, nie no dobra jednak może, bo nie dość, że
idiotka nie daje znaku życia, ja nie wiem gdzie jest to jeszcze na
domiar złego ostatni raz widziałam ją z Niall'em i to zapewne z
nim zniknęła. Może mądrze było by zadzwonić do Harrego przecież
blondyn to jego przyjaciel, tyle że nie mam do niego numeru, jedyna
osoba z tej bandy do której mam numer to Louis a nie chce do niego
dzwonić ponieważ było nie było to mój największy wróg. Dobra
może i on nie wie kim jestem ale mnie coś hamuje przed
zatelefonowaniem do niego. Jednak tutaj chodzi o dobro Lulu. Nie
darowała bym sobie gdyby coś jej się stało.
Po długich
przemyśleniach końcu zdecydowałam się zadzwonić do Louisa,
tylko on mógł mi pomóc a każda pomoc się liczy.
-Nicola?- Zdziwił się
chłopak odbierając telefon
-Tak, no to ja.
-Wow nie spodziewałem
się że zadzwonisz. Coś się stało?
-Nie, a właściwie to
tak. Mógł byś do mnie przyjechać mam do ciebie ważną sprawe
-Nie a problemu zaraz
tam będę.
-Dziękuje
-Nie ma za co-
Powiedział i się rozłączył
Faktycznie nie kłamał
mówiąc że zaraz u mnie będzie, nie minęło pół godziny a on
już zadzwonił do moich drzwi.
-Nie spodziewałam się
że tak szybko przyjedziesz.-Powiedziałam zgodnie z prawdą
otwierając drzwi i wpuszczając chłopaka do środka.
-Miałaś taki smutny
głos uznałem, że na pewno stało się coś złego dlatego właśnie
jestem tak szybko.
-Oj stało się stało.
-Chodzi o Luizę prawda?
-Tak chodzi o Luizę,
ale skąd wiedziałeś.
-Chodzi o to że
zniknęła razem z Horanem tak?- Nie odpowiedział mi na pytanie
jednak dalej zgadywał o co mi chodzi.
-Tak chodzi o to, wiesz
ona nie odbiera telefonu a ja serio się o nią martwię.
-Są w domku letniskowym
Nialla, nad jeziorem niedaleko Londynu.
-Skąd to wiesz?- Nie
powiem dobry jest, gdy by Luiza zabrała gdzieś tak chłopaka nie
potrafiła bym tak szybko jak zrobił to chłopak określić gdzie
oni są
-Niall uwielbia to
miejsce, chodź dziwi mnie że zabrał tam Luzie zwykle nie zabiera
tam dziewczyn, musi mu się strasznie podobać, zresztą mniejsza o
to, wiem to bo Niall mówił Liam'owi gdzie jadą gdy wychodził z
twoją przyjaciółką z klubu- Czyli jednak nie zna aż tak dobrze
swojego przyjaciela tylko po prostu ten się wygadał, no to wiele
wyjaśnia.
-Musimy tam jechać
-Niby po co?- Zdziwił
się chłopak
-Jak to po co, po Luizę
-Przecież Niall
odwiezie ją z powrotem gdy obaj będą chcieli wrócić- Powiedział
jakby to była najbardziej oczywista rzecz na świecie
-A jeśli on coś jej
zrobi?
-Żartujesz Niall nigdy
by jej nic nie zrobił, zresztą Niall nie wie kim ona naprawdę jest
lub lepiej kim wy jesteście- O kurwa o co mu chodzi, zaczyna mi się
nie podobać do skąd zmierza ta rozmowa, coraz bardziej żałuje że
do niego zadzwoniłam wiedziałam że będą z tego same kłopoty
jednak postanowiłam udawać że nie wiem o co chodzi chłopakowi.
-Nie rozumiem o czym
mówisz
-Nie kłam dobrze wiesz
o czym mówię
-Louis serio nie wiem o
co ci chodzi- Wolałam nie przyznawać się do niczego w końcu
przecież chłopakowi może chodzić o coś zupełnie innego a ja
tylko niepotrzebnie się wygadam.
-Mówię o tym że
kłamiecie
-W jakiej sprawie?
-...CZYTASZ = KOMENTUJESZ = OBSERWUJESZ
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~Przepraszam wszystkich że tak długo nie pisałam ale naprawę miałam urwanie głowy i nie miałam chwili czasu żeby zacząć pisać, przepraszam za błędy w poście ale jest on efektem nieprzespanej nocy. Mam nadzieje że się podoba i ktoś jeszcze czyta boga.
piątek, 23 sierpnia 2013
The Versatile Blogger
The Versatile Blogger
Witam zostałam nominowana przez świetną autorkę niesamowitego bloga: http://foreverbewithyou-opowiadanieo1d.blogspot.com Na którego serdecznie zapraszam.
Tak więc siedem faktów o mnie:
1. Wolę pisać ręcznie niż komputerowo.
2. Nie przepadam za kotami, wolę psy.
3. Kocham Japonię <3
4. Uwielbiam Harrego Pottera
5. Płaczę na większości filmów romantycznych.
6. Chodzę do gimnazjum.
7. Nie lubię horrorów
Nominowani przeze mnie:
piątek, 16 sierpnia 2013
ROZDZIAŁ 3: " w końcu to mój największy wróg... Trudne decyzje, "nowe" znajomości "
„Luiza”
Nie myliłyśmy się, to
byli oni. Zdziwiło nas jednak, że przed drzwiami nie stał Harry,
ale blondyn i szatyn. Otworzyłyśmy drzwi stając naprzeciwko dwóch
przystojniaków.
-Jestem Niall, a to
Louis- Spytał jeden z nich nie mogła uwierzyć, serce podeszło mi
o gardła i zamarłam w bez ruchu. Więc to Horan i ten jego kolega
przygłup. Serce podeszło mi do gardła, ze mnie rozpoznają, ale
oni jednak wyglądają jakby widzieli nas po raz pierwszy w życiu.
Wpatrują się w nas i nic nie mówią. W sumie to my nic nie mówimy.
Postanowiłam przerwać ciszę.
-Luiza, a to Nicola-
Mówiłam choć tak naprawdę nie jest ani trochę miło wręcz
przeciwnie, ale dobra- Dlaczego Harry sam po nas nie przyjechał-
Spytałam bo to pytanie nie dawało mi spokoju.
-Nie dał rady, czeka na
nas w clubie. To jak gotowe?
-Tak- Powiedziałam i
wyszłam z domu zamykając za sobą drzwi.
-To ja pojadę z którąś
z pięknych pań na motorze a ty Niall zabierz drugą równie piękną
autem- Powiedział szarmancko Szatyn.- To jak zrobisz mi ten zaszczyt
i zgodzisz się pojechać ze mną?- spytał wyciągając dłoń w
stronę Nici. W sumie zazdroszczę jej wie chłopak jak uwieść
dziewczynę. Pozazdrościć jego przyszłej lub teraźniejszej
dziewczynie.
-To jak jedziesz czy
będziesz tak stać jak debilka i się na nich patrzeć?- Spytał nie
zbyt uprzejmie Niall, oho on to się kurwa jednak nie zmienia. Ale no
cóż bywa i tak.
-Mógł byś być trochę
milszy- Powiedziałam
-A ty mogła byś się
trochę pospieszyć.- Odgryzł się.
-Dureń- Mruknęłam pod
nosem, jednak on na moje nieszczęście to usłyszał.
-No wyrażaj się trochę
puki jeszcze jestem miły- Warkną.
-Ty miły, dobre sobie!
-Nie znasz mnie, może w
rzeczywistości jestem bardzo miły.
-Znam Cię- wyrwało mi
się a już po sekundzie żałowałam tych słów.
-Co masz na myśli.
-Nic takiego. Możemy
już ruszać czy masz zamiar tak stać, bo jeśli tak to sorry, ale
zadzwonię po taksówkę nie mam zamiaru marnować wieczoru przez
takiego młota jak ty.
-Mówiłem już coś.
Wyrażaj się.
-Jedź już lepiej.-
Powiedziała i wlepiłam wzrok w szybę przed sobą. Reszta drogi
minęła nam w ciszy, z czego byłam w sumie zadowolona przynajmniej
nie czepiał się mojej pomyłki.
-Jesteśmy, powiedział
gdy zatrzymaliśmy się przy jednym z lepszych clubów.
-Ok.- Powiedziałam i
wyszłam z samochodu
-Mogła byś mi pozwolić
zachować się jak dżentelmen i poczekać aż otworze drzwi i pomogę
ci wyjść z samochodu.
-Daruj sobie te swoje
„maniery”
-Sugerujesz coś?
-Nie. Możemy już
wejść?-Ku mojemu zdziwieniu podeszliśmy do bramkarza, który
przywitał się z moim towarzyszem i wpuścił nas bez kolejki do
środka. Gdy tylko weszłam do środka poczułam to co kocham. Głośna
muzyka, tańczący tłum, zapach alkoholu i dymu papierosowego,
obmacujące się pary na kanapach większość już pod wpływem
procentów, i dilerzy pod ścianą czekający na nastolatków
pragnących się lepiej zabawić.
Podeszliśmy o kanapy na
której siedział Harry, Louis, Nicola, jeszcze jeden szatyn. Ten
ostatni to zapewne Liam, wnioskuję po ty jak zwrócił się do niego
Niall.
-Ty pewnie jesteś
Nicola. Miło i jestem Liam, mów mi Li albo jak ci wygodniej-
Powiedział uśmiechając się do mnie przyjaźnie, ujmując moja
dłoń i delikatnie całując jej wierzch. Czy oni wszyscy tacy
szarmanccy? No z wyjątkiem Nialla, ten to w skrócie cham i prostak,
skończony idiota i kretyn, i po co tacy się rodzą? Tylko tlen
marnują i ludzi wkurwiają nic w tym dobrego.
-Czegoś się napijesz?-
Spytał tym razem Styles.
-Na początek może być
tequila sunrise*
-Ok jak sobie życzysz-
Powiedział i poszedł zamówić drinka dla mnie.
-Opowiedzcie nam coś o
sobie- Zaproponował Li
-Nie ma dużo do
opowiadania
-Skąd jesteście?
-Z Londynu
-Gdzie wcześniej
chodziłyście do szkoły?
-Do liceum prywaciaka po
drugiej stronie miasta.
-A gimnazjum i
podstawówka?- Nie wiedziałam co odpowiedzieć, w ogóle skąd takie
pytanie? Podejrzewają coś? Od odpowiedzi w porę uratował mnie
brunet który przyniósł właśnie mojego drinka. Od razu wzięłam
słomkę do ust i nabierając sporą ilość trunku, chcąc się
nieco rozluźnić i pozbyć zbędnych pytań.
-Może zatańczysz?-
Spytał Harry znienacka. Bez namysłu wstałam z kanapy i ruszyłam z
kędzierzawym w na parkiet.
*Niall *
W sumie mogłem być dla
niej milszy, ale po co? I tak będzie moja, po co mam więc się nie
potrzebnie wysilać? Wszystkie na początku zgrywają nie dostępne,
a potem jakoś dziwnie chętne się stają, nie rozkminiam tego ale
dopóki działa to na moją korzyść to niech tak zostanie. Tylko
zadziwiające jest to, że ona ma gdzieś moje obelgi. Od początku
imprezy docinam jej a ona na to bimba. Heh no dziwne dziwne.
-Niall coś ci nie idzie
wyrywanie jej- usłyszałem głos Harrego tuż obok siebie. Luiza
tańczyła właśnie z Li, a Nicola, ona i Lou od początku nie
odstępują się na krok, no rzygam tęczą, ale cóż no niech się
cieszą sobą i spokojem. A wracając do Harrego to jego słowa
brzmiały jak wyzwanie, a ja lubię wyzwania.
-Założysz się, że
jeszcze dziś ją zaliczę?
-Haha marzysz ona nie
zgodziła by się koło ciebie usiąść a co dopiero pozwolić się
zaliczyć.
-Ok słuchaj więc
zakład, że jeszcze dziś ją zaliczę. Ba więcej, zabawię się
nią i to nie raz czy dwa. Będzie moją zabaweczką. To jak idziesz.
-Niall ok ja też
traktuje dziewczyny jak zabawki, ale ty to już przeginasz. Luiza to
zajebista dziewczyna.
-Taka jak inne
-I tu się mylisz
-Nie sądzę
-Przestań, zostaw ją w
spokoju.
-No chyba śnisz. Już
podjąłem decyzję.
-Rób se ta co chce ta-
Machnął lekceważąco ręką- Ale pamiętaj- Mierzył mi palcem w
pierś groźnie patrząc na mnie- Jeśli ona będzie przez Ciebie
płakać to osobiście jako pierwszy da ci wpierodl, zrozumiałeś.
-Ty a coś ty taki nagle
bohater?
-Po prostu wiem, że to
fajna dziewczyna, zresztą mam zamiar się z nią zaprzyjaźnić,
więc lepiej jej życia nie truj.
-Spoko stary coś
wymyślę, pozwól mi się zabawić.
-Spoko, ale pamiętaj co
ci mówiłem
-No ok.
* Nicola *
-Możemy pogadać w
cztery oczy.- Spytała Luiza podchodząc do mnie i Louisa, zabiję ją
no rozszarpię, tak fajnie mi się z nim gadało i tańczyło, aż
trudno uwierzyć, że to ten sam facet z gimnazjum i podstawówki.
Teraz taki miły, szarmancki, wygadany, zabawny, dżentelmen, po
prostu ideał. Nie no co mi odjebało? Przecież on mnie tak
traktował a ja teraz daje się zbajerować jego tanim tekstom?
Zarywa bo co bo wyładniałam od czasu podstawówki? No ok, ale to
nie zmienia faktu jaki jest słodki, jak ślicznie się uśmiecha,
jakie ma ładne oczy i ogólnie jest boski... Ok przestań o nim
myśleć!! o skup się na Luizie
-Nie ma problemu już
sobie idę- Powiedział Louis i wypuścił mnie z objęć
-Przepraszam Cię-
Wysłałam przepraszający uśmiech w jego stronę.
-Nie ma problemu, i tak
zaraz wrócisz. Przynajmniej taką mam nadzieję.
-Spoko zaraz Ci ją
oddam z powrotem- Powiedziała żartobliwie Lulu
-No ja myślę-
Zażartował chłopak i odszedł.
-Co ty odwalasz? Wiesz
jaki on jest fajny! Pojebało Cię!
-Ok, chodź do toalety
muszę pogadać.
Pociągnęła mnie za
rękę w stronę wyżej wymienionego miejsca. Przeciskałyśmy się
przez tłumy nastolatków tańczących pod rytm muzyki, aż w końcu
byłyśmy u celu. W środku były tylko dwie dziewczyny poprawiające
swój makijaż, jednak i one szybko wyszły widząc wściekły wzrok
Lu. Oho coś jej nie przypadło do gustu bo chodzi wściekła jak
osa.
-Powiedz mi jaki jest
ten cały Louis?- Spytała naglę- Jest takim samym chamem jak
wcześniej?
-Nie strasznie się od
czasu podstawówki zmienił, jest miły, jest dżentelmenem itd. itp.
A dlaczego pytasz?
-No tak jakoś
-A Niall?
-No i tu widzisz jest
problem
-To znaczy?
-No on jest takim samym
chamem jak był wcześniej, i to mnie wkurwia. No ok zmienił się
pod względem wyglądu teraz jest strasznie przystojny, ale no dalej
mną pomiata, może on wie kim jestem
-Wątpię. On tak raczej
pomiata każdą dziewczyną. Zaraz zaraz wróć co ty powiedziałaś?
-Że mną pomiata-
udawała że nie wie o co mi chodzi
-Nie nie to, to o jego
wyglądzie
-No ok strasznie mnie
kręci no bo jest taki w moim typie i to strasznie.
-No nie wierzę.
-Wiesz co mnie śmieszy.
Że śmiał się z mojego aparatu na zęby a ma identyczny.
-Tak zauważyłam,
szczerze to nie podoba mi się to.
-Żartujesz? Słodko
wygląda w tym aparacie na zęby, swoją drogą ciekawe jak się
całuje kogoś kto nosi aparat.
-Co ty knujesz?-
Spytałam widząc przebiegły wzrok przyjaciółki.
-Przekonasz się-
Powiedziała tajemniczo- Chodź bo czeka na ciebie ten twój książę
dżentelmen- Zaśmiała się
-O nie, nie wyjdziesz
stąd puki i nie odpowiesz mi na pytanie!- Warknęłam zagradzając
jej drogę do drzwi.
-Odsuń się pipo bo
chcę przejść
-Nie ma mowy kretynko i
nie wkurwiaj mnie tylko mów zanim się jeszcze nie wkurzyłam
-Ok, ok spokojnie. Więc
jak brzmi to twoje pytanie?- Zapytała siadając na umywalkach.
-Nie no zaraz ci
pierdolne. Ale ok, pytanie brzmi: CO TY KNUJESZ?!- Warknęłam dość
głośno.
-Co masz na myśli?
-Ty wiesz co mam na
myśli nie rżnij głupa tylko powiedz.
-No ok, ok mam pewien
plan, skrzywdzę o tak jak on mnie.
-Chcesz się z niego
nabijać? Nie uważasz że to szczeniackie?
-Pojebało Cię? Nie
będę go wyśmiewać zrobię coś gorszego.
-Mianowicie?
-Zabawię się z nim i
to nie raz czy dwa, ale rozkocham go w sobie i oleje. W bardzo
chamski sposób.
-Ty. Ty jesteś chora.-
Warknęłam
-O co ci chodzi.
-Myślisz, że on tak
łatwo da się uwieść.
-Zakład?
-Weź rób co chcesz ja
się w to nie mieszam. Jak coś to ja cię potem nie będę ratować.
-Nie będziesz musiała.
-Ok no jak uważasz a
teraz chodź. Zanim zaczną nas szukać.
-No chodź- Powiedziała
i opuściłyśmy toaletę, udając się do stolika przy którym
siedzieli wszyscy.
*Luiza *
Co Nikola się tak czepia
mojego pomysłu? Zresztą boje się o nią. Nie mówiłam jej tego
nie chcąc jej zrobić przykrości, ale jak dla mnie to ten cały
Louis jest podejrzany. W ogóle oni wszyscy jacyś tacy inni. No
wszyscy szkoda tylko, że Niall nie przeżył raczej tej zmiany na
lepsze. Chociaż pacząc tak na niego, ten jego słodki uśmiech, i
śliczne oczy, w których aż by się chciało utonąć to może i
zmiana na lepsze. Zaraz kurwa o czym ja myślę, przecież t kretyn,
do tego mój wróg numer 1.
-No nareszcie
wróciłyście. Mamy dla was drinki- Powiedział Harry.
-To miło, ale ja już
się będę zbierać, Lu się z wami napiję.- Powiedziała Nicola.
-Odwiozę Cię!- Zarzekł
się Lou
-Nie ma takiej potrzeby.
Przejdę się.
-Zresztą ty i tak nie
możesz jechać bo piłeś- Doprowadził go to porządku
najrozważniejszy z nich wszystkich czyli Liam.
-To Cię odprowadzę,
taki spacer dobrze mi zrobi.- Upierał się szatyn, widać było, że
zależy mu na spędzeniu kilku chwil dłużej z blondynką.
-No jeśli chcesz to
ok.- Powiedziała cicho Nici. Mimo że nie widziałam jej twarzy mogę
się założyć, że oblała się rumieńcem jak to ona.
-No na razie wszystkim-
Powiedział wesoło Lou i pożegnał się z chłopakami podaniem
ręki, po czym podszedł do mnie i pocałował w policzek stając
ponownie koło blondynki. Te też pożegnała się z chłopakami
buziakiem w policzek, z czego Harry najwidoczniej był zadowolony, po
czym podeszła do mnie.
-Haha tylko czegoś tam
nie naróbcie dzieciaczki. Bo ja bachora bawić nie będę- Szepnęłam
bardzo cicho tak by tylko ona to usłyszała.
-Martwiła bym się
raczej o Ciebie- Odgryzła mi się
-Dora idź już lepiej
mendo- Powiedziałam i przytuliłam przyjaciółkę
-Ok, ale pamiętaj, że
mnie nie mieszaj w swoje niecne plany. Papa- pożegnała się i
opuściła lokal razem z szatynem.
-W takim razie ty się z
nami napijesz?- Zapytał a raczej oświadczył Harry bo pewnie i tak
nie przyjął by odmowy.
-To zależy co pijecie.-
Powiedziałam choć w sumie co za różnica co piją. Jak pić to ja
zawsze chętnie.
-Drink kamikaze
-No ok może się
skuszę- powiedziałam siadając na kanapie. I biorąc drinka do
ręki. Szczerze powiedziawszy to mój ulubiony drink. Ma zajebisty
kolor i smak. Po ok godzinie byłam już pod wpływem kilku takich
drinków.
-Zatańczysz?- Spytał
Niall. On też już wypił kilka mocniejszych trunków.
-Ok.- Powiedziałam
wstając do pionu.
*Nicola *
-Jak się podoba w tej
szkole?- Spytał nagle Louis. Minęło już jakieś dobre 10 minut od
chwili gdy opuściliśmy Club, szczerze jestem mu wdzięczna, że
rozpoczął rozmowę, bo zaczynała mnie denerwować krępująca
cisza jaka zaległa między nami.
-Jest całkiem spoko,
ale na razie nic nie wiadomo w końcu dziś był dopiero pierwszy
dzień
-Niby tak. Daleko stąd
mieszkasz?
-W sumie niedaleko
jakieś 10 min rogi jeszcze.
-Mhm. Długo znasz się
z Luizą?
-Tak od urodzenia, nasi
rodzice prowadzą wspólną firmę. Jest świetną przyjaciółką
-Niall chyba nie
przypadł jej do gustu
-Raczej ona jemu
-Dlaczego tak sądzisz?
-Nie wiem takie
odniosłam wrażenie.
-To złe odniosłaś
wrażenie
-Co masz na myśli?-
Zdziwiłam się
-No to że twoja
przyjaciółka bardzo przypadła do gustu blondaskowi, on po prostu
taki jest nie potrafi być inny szczerze powiedziawszy dziwię się,
że miał w swoim życiu tyle lasek będąc takim chamem, jednak nie
dziwie się, że z żadna nie był dużej niż kilka dni i teraz jest
sam.
-A ty?- Spytałam nagle
-Co ja?- Zdziwił się i
zwolnił nieco kroku
-No czy masz kogoś?- W
sumie nie wiem skąd takie pytanie ale zależało mi żeby usłyszeć
że jest sam, nie żebym chciała to jakoś wykorzystać czy coś ale
w sumie czas pokaże.
-Nie, na tę chwilę
nie. A dlaczego pytasz?
-Z czystej ciekawości.
Wiesz jestem ciekawska.- Jest, zajebiście. No nie żebym się
cieszyła, czy coś po prostu no a zresztą co się będę przed sobą
tłumaczyć.
-Aha. A ty masz kogoś?
-Nie. A skąd takie
pytanie?
-No skoro ty mi zadałaś
takie samo pytanie to czemu ja nie miał bym ci go zadać?
-No ok.
Reszta drogi minęła nam
na luźniej rozmowie na różne tematy, aż w końcu dotarliśmy pod
mój dom. W domu nie świeciło się żadne światło to znaczy, że
rodzice nie wrócili jeszcze z delegacji.
-Ok czyli trzeba się
pożegnać- Powiedziała smutno gdy już staliśmy pod drzwiami
mojego domu
-No chyba trzeba-
Ciągnął tym samym tonem co ja.
-To do zobaczenia
-Tak do zobaczenia-
Powiedział, a ja zbliżyłam się by dać mu buziaka w policzek. On
jednak miał inne plany, chwycił moją twarz w dłonie i namiętnie
pocałował, ja byłam tak zaskoczona jednak po chwili odwzajemniłam
pocałunek, pogłębiając go jeszcze bardziej.
*Luiza *
ZAPRASZAM NA MOJEGO BLOGA, NA KTÓRYM MOŻNA SKŁADAĆ ZAMÓWIENIA NA ZWIASTUNY NA KAŻDY TEMAT - http://zwiastuny-na-kazdy-temat.blogspot.com/
poniedziałek, 12 sierpnia 2013
The Versatile Blogger !!
Witam serdecznie :* Została nominowana do The Versatile Blogger przez autorkę niesamowitego bloga: http://my-dreams-become-a-reality.blogspot.com/. Co to takiego The Versatile Blogger, tak więc jest to coś w stylu Liebster Awards. przytoczę wam zasady konkursu:
-Podziękować osobie, która nas nominowała.
Ta osoba to Hope autorka wyżej wymienionego bloga. Której naprawdę bardzo dziękuję

-Pokazać na blogu nagrodę The Versatile Blogger.
3. Ujawnić siedem faktów o sobie.
-Mam na imię Weronika stąd wziął się skrót Roni.
-Mam 15 lat
-Mam brata którego traktuje jak przyjaciela ma 18 lat. I siostrę 6 lat
-Kocham Polski rap
-Mam wiele zeszytów w, których zaczynam pisać historie. Nigdy ich nie kończę w tych zeszytach ewentualnie na blogu
-Nie potrafię pisać zboczonych scen
-Kocham moje fanki i jest mi smutno gdy one nie docenią mojej pracy i pod rozdziałem nie znajduje się ani jeden komentarz, które nominują mnie do dalszego pisania.
4. Nominować 15 blogów, które według ciebie na to zasługują. (Ja nominuje mniej :* Przepraszam)
-http://it-is-just-beginning.blogspot.com/
-http://i-wish-i-knew-the-answer.blogspot.com/
-http://explosive-fanfiction.blogspot.com/
5. Poinformować o fakcie nominowane osoby.
-Podziękować osobie, która nas nominowała.
Ta osoba to Hope autorka wyżej wymienionego bloga. Której naprawdę bardzo dziękuję

-Pokazać na blogu nagrodę The Versatile Blogger.
3. Ujawnić siedem faktów o sobie.
-Mam na imię Weronika stąd wziął się skrót Roni.
-Mam 15 lat
-Mam brata którego traktuje jak przyjaciela ma 18 lat. I siostrę 6 lat
-Kocham Polski rap
-Mam wiele zeszytów w, których zaczynam pisać historie. Nigdy ich nie kończę w tych zeszytach ewentualnie na blogu
-Nie potrafię pisać zboczonych scen
-Kocham moje fanki i jest mi smutno gdy one nie docenią mojej pracy i pod rozdziałem nie znajduje się ani jeden komentarz, które nominują mnie do dalszego pisania.
4. Nominować 15 blogów, które według ciebie na to zasługują. (Ja nominuje mniej :* Przepraszam)
-http://it-is-just-beginning.blogspot.com/
-http://i-wish-i-knew-the-answer.blogspot.com/
-http://explosive-fanfiction.blogspot.com/
5. Poinformować o fakcie nominowane osoby.
A teraz ważna wiadomość! No więc jutro albo pojutrze powinien pojawić się rozdział ale nie obiecuje bo może mi coś wyskoczyć :* Nie ma dalej obserwatorów i jestem załamana. Ale to może skoro nie chcecie obserwować to chcieli byś cię dostawać gdzieś powiadomienia o kolejnych rozdziałach jeśli tak to piszcie!!
czwartek, 25 lipca 2013
ROZDZIAŁ 2: "Po dawnej Luizie Gray nie ma już najmniejszego nawet śladu... Wielkie zmiany"
Tą
dziewczyną była na moje nieszczęście moje ex-dziewczyna Agnes
![]() |
| Agnes. - Była dziewczyna Nialla |
-Dawes-
wycedziłem oschle. Ona szybko podniosła się z ziemi i uwiesiła mi
się na szyi, czułem się zaplątany w te jej diabelcze sidła i
wcale mi ta myśl nie odpowiadała. Jedyna rzecz jaka mogła ją
skłonić do wypuszczenia mnie ze swoich szponów było to, że już
mam kogoś. Jednak to nie w chodzi w grę, po pierwsze dlatego, że
nikogo nie mam a po drugie dlatego, że gdybym nagle pocałował
jakąś dziewczynę z tej szkoły to ona zmieniła by się z Agnes
miejscem i wieszała się na mnie. Irytujące. Miałem tylko
nadzieje, że ta nowa nie zobaczy mnie z Dawes bo Bóg wie co sobie
pomyśli. Jeszcze znajdzie sobie kogoś innego, a do tego to ja nie
dopuszczę. Odepchnąłem blondynkę na bezpieczną odległość i
stanąłem pod salą wyczekując wyjścia przyjaciela.
-To
jak Niall nowy rok czas odnowić nasz związek- zaszczebiotała tym
swoim irytującym piskliwym głosikiem, od którego aż głowa
zaczynała człowieka boleć
-Nie
wydaje mi się- zaprzeczyłem szybko. O nie nie ma mowy nie wytrzymał
bym ani sekundy bycia z nią.
-No
weź, nie bądź taki- mówiła błagalnie- zgodzę się nawet na
każdy ten twój szybki numerek.- Zaproponowała
-No
tyle że ja się nie zgadzam- zripostowałem
-No
chyba sobie kpisz ze mnie- oburzyła się- Ty się nie zgadzasz?
Uważaj bo ci uwierzę. Wielki Niall nagle miał by się stać
odpowiedzialny, dobry żart- odgryzała się.
-Może
jednak to nie żart- Przystawałem za swoim.
-Nie
wydaje mi się- Powiedziała.
-Dobra
mam gdzieś twoje zdanie idź już sobie bo nie mam ochoty na
słuchanie twojej bezsensownej paplaniny- Odchrząknąłem się
-A
jeśli mam ci o powiedzenia coś mądrego co może cię zaciekawić-
spytała tajemniczo. Jasne niby czym ona mnie może zaciekawić
-Nie
wydaj mi się, zresztą ty nigdy nie masz nic mądrego do powiedzenia
, więc spierdalaj już, niech cię nie widzę.- Warknąłem
-Czyli
nie chcesz poznać kim naprawdę są te dwie „nowe”- Przy
ostatnim słowie zrobiła cudzysłów palcami w powietrzu.
-Co
masz na myśli- spytałem zaintrygowany jej słowami.
-Przecież
i tak nie chcesz mnie słuchać- droczyła się
-Nie
rób sobie ze mnie jaj tylko mów!-Warknąłem
-Nie
denerwuj się tak skarbie- irytowała mnie- Powiem Ci w odpowiednim
czasie.
-To
znaczy kiedy, mów teraz, a nie wygłupiaj się- Ona jednak nic już
nie dodała tylko odeszła kręcąc zalotnie biodrami- Dawes-
Wydarłem się za nią, co ona sobie do cholery myśli? No cóż nie
pozostaje mi nic innego jak czekać aż wieści rozejdą się po
szkole albo jak Agnes sama do mnie z tym przyjdzie.
-Siema
stery co tak siedzisz?- Spytał Harry klepiąc mnie przyjacielsko po
plecach.
-Agnes
mnie wkurwiła. Nic nowego- Opowiedziałem, postanowiłem nie mieszać
chłopaków w tą sprawę z Agnes, przynajmniej na razie póki nie
wiem o co jej w ogóle chodziło.
-To
jak idziemy się rozerwać?- spytał brunet
-Ta
jasne, chłopaki pewnie czekają już na nas przy wyjściu.-
Odpowiedziałem wstając z ławki. Przemierzaliśmy korytarze w
ciszy. Nikt z nas nic nie mówił, mi to nawet odpowiadało,
przynajmniej nie dopytywał o co tym razem chodziło blondynce. W
sumie ja sam nie wiedziałem za bardzo o co tym razem jej chodziło.
Może zwyczajnie jest zazdrosna i rozpuszcza jakieś plotki, w końcu
one są bardzo ładne, ale nie to na pewno nie to, Agnes nie należała
do dziewczyn które zazdroszczą urody innym, ona była bardzo pewna
siebie.
-Słuchasz
mnie?- Z rozmyśleń wyrwał mnie głos Harrego, skręcaliśmy
właśnie w korytarz przy którym stały rzędy szafek, a na końcu
którego stały drzwi wyjściowe.
-Nie
sorry stary zamyśliłem się. Co mówiłeś?- Spytałem nie zbyt
inteligentnie.
-Mówiłem,
że one są spoko. Na czym tak myślałeś- Zainteresował się
-Nad
niczym ważnym. Kto taki jest spoko?-Zdziwiłem się, o kim on mówił?
-No
a o kim właśnie mówię- zdenerwował się.
-Emmm....-
Wydukałem
-Kurwa
stary słuchaj co o ciebie mówię, a nie udawaj, że masz mózg i
myślisz- Zakpił
-No
ok ok, mógłbyś powiedzieć o kim mówisz czy będziesz mnie
torturował niewiedzą- Poprosiłem
-Stary
mówię o tych nowych, mówię, że spoko są. Nawet więcej niż
spoko mają zajebiste charaktery, znaczy tak wywnioskowałem nie
jestem w stu procentach pewny-oznajmił
-A
skąd ty wiesz jakie one są? Ty stary kiedy ty z nimi gadałeś?-
Spytałem nie zbyt łagodnie, czyżby Harry z nimi flirtował
-Chodzimy
do jednej klasy- Powiedział jakby to była najoczywistrza rzecz na
świecie.- Ta blondynka jest strasznie miła, i bardzo ładna-
przyznał
-Poczekaj
tylko Louis się dowie co ty tu mówisz- zakpiłem
-Ok,
ale i tak ta Luiza jest bardziej w moim typie, no wiesz jest bardziej
wygadana od blondynki, wydaje się też być odważniejsza i
pewniejsza siebie. No i do tego jest równie ładna co Nicola, może
nawet ładniejsza- Wiedziałem, że nie mówi poważnie tylko chce
nie zdenerwować, ale i tak zacisnąłem mocno szczękę i ścisnąłem
dłonie w pięści, żeby nie wybuchnąć ze złości, ponieważ w
środku, aż się we mnie gotowało. Harry widocznie zauważył moją
reakcje bo parskną śmiechem. Kurwa dziwne jeszcze nigdy, żadna
dziewczyna tak na mnie nie działała, czyżbym był zazdrosny?
-A
mniejsza wolę to zignorować samo powinno minąć.- Pomyślałem.
Czekaj z tego co mówił Harry wynika, że brunetka ma na imię
Luiza, a blondynka Nicola. No to już coś o niej przynajmniej wiem.
Muszę wyciągnąć z Harrego co jeszcze się o niej dowiedział,
najlepiej wypytam go na imprezie jak już będzie doszczętnie
pijany, żeby nie pamiętał, ani nie podejrzewał przypadkiem, że
trochę za bardzo się nią interesuję.
-Haha,
aż ze wściekłości się czerwony zrobiłeś- Drażnił mnie
brunet.
-Wcale
nie jestem wściekły- Skłamałem
-Tak,
ej uważaj żebym ci przypadkiem nie uwierzył. Co jak co ale kłamać
to ty nie umiesz, no bynajmniej nie mnie.
-Kurwa
wcale nie jestem wściekły- Warknąłem
-Właśnie
widać- Odburknął cicho przyjaciel.
-Słuchaj
Harry nie masz własnego życia, że tak w moje ingerujesz?-
Wrzasnąłem skupiając uwagę uczniów.
-Zauważ,
że mam ale jesteś moim przyjacielem i chce dla ciebie jak
najlepiej- Odkrzyknął
-Nie
macie swoich zajęć- Wrzasnął Liam w stronę uczniów którzy
zbiegli się by oglądać naszą kutnie.
-Właśnie.
Spierdalajcie- Dodał Louis- A wy co odpierdalacie?- Zwrócił się
do nas- Weźcie się w garść i idziemy na piwo- Warknął.
-Masz
racje. Sorry stary trochę mnie poniosło- Wyciągnąłem w stronę
Harrego rękę, którą on bez namysłu uścisnął.
-Nie
ma sprawy stary- Odpowiedział i udaliśmy się w stronę pobliskiego
klubu.
*Luiza
*
Po
przemowie na Auli udaliśmy się do klas. Poszłam więc razem z Nici
(czyt. Niki) pod sale nr. 203, która należała do naszej klasy. Po
wejściu do środka zobaczyłam wielką sale lekcyjną z niebieskimi
krzesłami rozłożonymi jak na auli. Różniła się bardzo od tych
sal z podstawówki. Była większa i bardziej profesjonalna, a przede
wszystkim od razu widać było poziom tej prestiżowej szkoły. Cała
szkołą miała swój osobisty urok, który niewątpliwie przyciągał.
Założę się, że nie jedna osoba chciała by się w niej uczyć,
ale nie miała wystarczających funduszy na opłacenie nauki w tej
szkole.
-Hej
jestem Harry- Z rozmyślań wyrwał mnie głos bruneta w lokach który
przyszedł się z nami zapoznać, był jednym z przyjaciół Nialla,
więc pierwszą myślą jaka przeszła mi przez głowę było to, że
zwyczajnie nas rozpoznał.- A wy to pewnie Luiza i Nicola,
tak?-Spytał uprzejmie. Może on faktycznie wbrew pozorom, i wbrew
temu, że zranił i wykorzystał tyle dziewczyn, jest miłym i fajnym
facetem, kto wie, może akurat- Przeszło mi przez myśl.
-Hej
jestem Luiza dla przyjaciół Lulu, albo Lu, a to jest moja
przyjaciółka Nicola la przyjaciół Nici- Przedstawiłam nas.
-Miło
nam Cię poznać Harry- Dodała blondynka.
-Mnie
też miło was poznać. Mówcie mi Hazza, tak mówią do mnie
przyjaciele.- Powiedział
-Dobrze.
Hazza- Zaśmiała się moja przyjaciółka. W sumie zdziwiło mnie
jak ciepło go potraktowała, ona raczej była z dziewczyn, które
facetów wolały trzymać na dystans, i ranić zamiast zostać
zranioną, zresztą tak samo jak ja.
-Jesteście
tutaj nowe?- Spytał brunet
-Nie,
to znaczy tak- Poprawiła się szybko Nicola. Jezu, żeby tylko nie
zaczął czegoś podejrzewać, w duchu zaczęłam panikować ale nie
mogłam tego przed nim pokazać.
-To
nie czy tak?- Spytał rozbawiony.
-Oczywiście
że jesteśmy nowe- Powiedziałam szybko. Zdecydowanie za szybko.
-To
dlaczego Nicola powiedziała...-Zaczął lecz nie dane mu było
dokończyć bo do sali weszła Mrs. Patch.
-Witam
droga młodzieży.- Zaczęła jak to w zwyczaju mają nauczycielki.-
NA początek chciała bym wam zakomunikować, że do waszej klasy
dołączą, a właściwie już dołączyły wie nowe uczennice, Luiza
Gray i Nicola Morgan. Nie ma sensu, żeby teraz mówiły coś o sobie
i tak nie mamy na to czasu, a liczę na to, że każdy z was będzie
starał się je poznać osobiście.-Byłam jej wdzięczna, że nie
zadaje pytań typu: „Jakie gimnazjum ukończyłyście?” szczerze
nie wiedziała bym co jej odpowiedzieć.- Tak więc przejdźmy do
konkretów- dodała po czym zaczęła omawiać nasz plan lekcji i tym
podobne sprawy związane z początkiem roku.
-I
jak wam się podoba u nas?- Spytał Harry gdy opuszczaliśmy sale.
-Wydaje
się być fajnie ale zobaczymy jak będzie z czasem- Odpowiedziałam
zgodnie z prawdą, w końcu nie jestem pewna jak ludzie zareagują
jak dowiedzą się kim naprawdę jesteśmy, w końcu prędzej czy
później prawda ujrzy światło dzienne, mam jednak nadzieje, że
stanie się to bardzo późno, kiedy ludzie dowiedzą się jakie
jesteśmy teraz i, że lepiej nie wchodzić nam w paradę. Jedyne
czego się obawiałam to co zrobi Niall gdy się dowie o tym kim
jestem. „Dziwne, zdecydowanie za często o nim myślę, muszę z
tym skończyć i zająć myśli czymś innym”- Mówił głos w
mojej głowie i zdecydowanie miał wiele racji.
-Ej
słuchajcie wybieram się dziś w kumplami po lekcjach, powiedzmy
„oblać nowy rok”, może miałybyście ochotę pójść z
nami-zaproponował brunet.
-Chętnie,
ale musimy skoczyć do domu zmienić ubranie, bo szczerze mam dość
tego apelowego stylu- Powiedziałam.
-Ok
to wpadniemy po was za jakieś trzy godziny. Gdzie mieszkacie?-
Spytał chłopak. Przeszło mi przez myśl, żeby lepiej nie zdradzać
miejsca zamieszkania, bo ktoś może się zorientować o kim
jesteśmy, ale szybko pozbyłam się tej myśli, przecież nikt poza
Nici nie wiedział gdzie mieszkam nie siejmy więc paniki. Podałam
mu adres po czym pożegnałyśmy się z nim i poszłyśmy do domu.
-Heh
nie widziałam dziś ani Nialla ani Louisa jest sukces, może oni
zmienili szkołę- zażartowała Nicola, obie wiedziałyśmy, że to
nie możliwe.
-Było
by miło, ale słyszałaś Harrego idzie on i jego kumple, zapewne
Liam, Louis, Niall, Zayn i River.
No przecież oni zawsze tworzyli
szkolną elitę, wątpię, żeby teraz było inaczej.- przyznałam
![]() |
| River [*] * |
-Masz
racje ale pospiesz bo trzeba wyglądać zajebiście, żeby mieli
pewność z jakimi laskami maja do czynienia.- Ponagliła mnie.
-Masz
racje to gdzie idziemy do mnie czy do ciebie?- Spytałam.
-Wiesz
mama była ostatnio na delegacji w Paryżu zresztą na pewno o tym
wiesz była przecież razem z twoją mamą.
-Tak
wiem pojechały na delegację a wróciły z masą ubrań i wymówką,
że „nie mogły przegapić okazji, w końcu były w stolicy mody”-
Naśladowałam głos mojej matki na co blondynka wybuchła cichym
śmiechem.
-Tak
to prawda- przyznała mi racje- Ale wracając do rzeczy, to w jednej
z garderób mamy jest mnóstwo zajebistych rzeczy, których i tak
pewnie nie założy, bo spójrzmy prawdzie w oczy nie ma już
siedemnastu lat.
-No
to na co czekamy chodź szybko trzeba jeszcze zdążyć zrobić
fryzury- Zakomunikowałam i ruszyłam prawie biegiem w stronę domu
Nicoli.
Gdy
znalazłyśmy się już w jej posiadłości szybko pobiegłyśmy do
garderoby na drugim piętrze, w której pani Christine miała
wszystkie rzeczy, które kupiła, ale nie miała zamiaru nosić.
-Wiesz
Lu, w takich chwilach cieszę się, że moja mama jest taka chuda i
ma taki zajebisty styl.
-No
masz rację, co jak co, ale na modzie to się nasze matki znają.-
przyznałam oglądając te wszystkie świetnie dobrane kreacje.
-Dobra
o nas tu noc zastanie a mamy jeszcze tylko dwie i pół godziny do
przyjazdu chłopaków, a ja nie mam zamiaru robić fryzury, ani
makijażu w biegu, więc wybieraj sukienkę i ruszaj dupę pod
prysznic. Skorzystaj z łazienki w pokoju gościnnym, żebyś nie
musiała czekać, aż ja wyjdę- Powiedziała.
Gdy
tylko znajdowałam się w łazience odkręciłam strumień ciepłej
wody. Zdjęłam ubranie i weszłam po prysznic rozkoszując się
chwilą relaksu. Czułam jak wraz z ciepłym strumieniem spływają
ze mnie brudy dnia codziennego. Gdy tak stałam przeszło mi przez
myśl, że może lepiej dziś nie imprezować, w końcu jutro szkoła,
zaraz jednak pozbyłam się tej myśli, przecież nie raz szłam o
szkoły niedospana i z ogromnym kacem, teraz też jakoś przeżyję.
Po
ok 20 min wyszłam spod prysznica, rozczesałam mokre włosy i
narzuciłam na siebie biały puszysty szlafrok, w tym domu w każdej
z łazienek wisiały szlafroki dla gości i domowników, coś w stylu
tych hotelowych.
Kiedy
weszłam do pokoju Nicoli ona siedziała na łóżku i czekała na
mnie, na sobie miała szlafrok identyczny jak ten „mój”
-To
jak podoba ci się któraś sukienka?- Spytała gdy byliśmy znów w
tej samej garderobie co kilka minut wcześniej.
-No
w sumie tak, a tobie?- Wskazałam na jasno pomarańczową sukienkę w
rogu.
-Super,
w dodatku z tym będzie zajebiście.- Powiedziała wciskając mi do
ręki czarne szpilki i inne dodatki.
-A
ty masz już coś na oku?- Spytałam
-No
Ta mi się podoba ale nie jestem pewna czy jest fajna- Powiedziała
wskazując różową krótką sukienkę
-Żartujesz?
Jest zajebista bierz ją, masz do tego weź to, to i to...-
Zapewniłam wręczając jej przeróżne dodatki do jej sukienki.
![]() |
| Fryzura Nicoli |
![]() |
| Makijaż Nicoli |
-A
tak przepraszam cię- wydukałam- Siadaj zaraz zrobię cię na bóstwo
skarbie.- Po kilku minutach byłą gotowa, jej fryzura była dość
prosta i skromna, jedynie poskręcałam jej fale i ładnie ułożyłam,
jej makijaż też nie był jakiś bardzo mocny, kierowałam się tym
ze ona woli delikatny wygląd, chyba, że już naprawdę chce
zaszaleć wtedy woli być bardziej drapieżnie umalowana, ale dziś i
tak nie da rady się pewnie w pełni rozluźnić.
| Moja fryzura |
-Nie
ma za co
![]() |
| Mój makijaż |
-I
jak podoba ci się?- Spytała Nicola. Dopiero teraz dotarło do mnie,
że powinnam otworzyć oczy i spojrzeć na jej dzieło.
Patrząc
na swoje lustrzane odbicie ledwo co się poznałam, dotarło do mnie,
że po dawnej Luizie Gray nie ma już najmniejszego nawet śladu,
teraz wyglądałam dziewczęco i odważnie, ale też subtelnie, czyli
tak jak zawsze chciałam wyglądać.
-Czy
mi się podoba jest świetnie, naprawdę...-Nie dokończyłam bo w
tym momencie zadzwonił dzwonek do drzwi, a my poszłyśmy otworzyć,
wiedziałyśmy że to na pewno oni...
CZYTASZ = KOMENTUJESZ = OBSERWUJESZ
* River [*] Wszystkiego o nim dowiecie się czytając dalsze części bloga, rozwiąże się też to dlaczego Luiza "mówiła" że Zayn jest przyjacielem Nialla a tak naprawę jest jego wrogiem. Mam nadzieje że to wzbudzi waszą ciekawość i zainteresowanie, w skutek czego będziecie odwiedzać tego bloga.
Jak się podoba nowy rozdział. Jak dla mnie może być, ale zawsze mogło być lepiej. No więc czekam na dalsze komentarze, mam nadzieję że pozytywne ale negatywne też jakoś zniosę :3 Zapraszam też na mój drugi blog: http://aliceworldandonedirection.blogspot.com/. Przepraszam też za opóźnienia itd... Ps. Jak wam się podoba nowy wygląd bloga? Zawdzięczam go autorce bloga: http://naglowkarnia.blogspot.com/
Jak się podoba nowy rozdział. Jak dla mnie może być, ale zawsze mogło być lepiej. No więc czekam na dalsze komentarze, mam nadzieję że pozytywne ale negatywne też jakoś zniosę :3 Zapraszam też na mój drugi blog: http://aliceworldandonedirection.blogspot.com/. Przepraszam też za opóźnienia itd... Ps. Jak wam się podoba nowy wygląd bloga? Zawdzięczam go autorce bloga: http://naglowkarnia.blogspot.com/
Subskrybuj:
Posty (Atom)






